FANDOM


Najpierw zamierzałam napisać coś zaraz po wydaniu nowej odsłony gry The Elder Scrolls V: Skyrim, tym razem na PlayStation 4 VR. Po pierwsze, życie nie pozwoliło mi od razu do tego usiąść, po drugie może to i lepiej, że piszę jakiś czas po pierwszych wrażeniach.

A pierwsze wrażenia były mocne.

To było bardzo dziwne uczucie, móc zobaczyć Skyrim w wirtualnej rzeczywistości. Niby gra ta sama, świat ten sam, ale to nie było to samo. Jest się w środku gry, może to jest oczywiste stwierdzenie, ale samo doświadczenie jest niezwykłe.

The Elder Scrolls V: Skyrim może mieć teraz 6 lat, ale jest idealną grą do przeniesienia na VR, cokolwiek o tym myślicie, zanim spróbujecie. Trzeba zagrać, by się o tym przekonać. Wyobraźcie sobie grę, która pozwala na nieograniczoną eksplorację mapy, na interakcję z wieloma obiektami (chodzi chociażby o telekinezę czy przesuwanie przedmiotów), walkę na przeróżne sposoby z użyciem broni i magii, wykonywanie najróżniejszych misji fabularnych dla kilku różnych frakcji... Obecnie na rynku nie ma innej takiej gry na VR.

Pierwsze kilka minut spędziłam po prostu biegając po Helgen i oglądając rozmaite budynki i przedmioty. Nie był to pierwszy raz, kiedy miałam na sobie okulary VR, ale chciałam zobaczyć jak stare kąty wyglądają w nowym rodzaju obrazu. Wyglądają lepiej. Przestrzenne spojrzenie na Skyrim dodaje mu atrakcyjności, chociaż... tu muszę wspomnieć o pewnej wadzie. W Skyrim VR niestety o wiele wyraźniej widać niedoskonałość tekstur z 2011 roku, zwłaszcza jeżeli chodzi o kolczugę. Tak, na komputerze też da się to zauważyć, ale poprzez VR bardziej. Mimo wszystko, możliwość podziwiania świata w 3D ma też oddziaływanie psychologiczne, bardziej się wczuwasz w grę i wydaje się piękniejsza. Bo tam jesteś. Możesz się rozejrzeć naprawdę używając ruchów głowy, a nie po prostu poruszając myszką, jak w tysiącach innych gier.

Świat robi wrażenie. Zwłaszcza takie coś jak smok. Kiedy Alduin latał nad miastem i wylądował obok mnie atakując żołnierzy, wolałam się pogapić, niż od razu uciekać z Ralofem czy Hadvarem. Wiecie, co robi jeszcze większe wrażenie? Mapa. Dosłownie unosisz się nad prowincją Skyrim i oglądasz ikony miast, jeziora oraz rzeki z lotu ptaka. To daje tyle samo zabawy, co granie w samą grę! Niestety, nie da się dolecieć do samej granicy i spojrzeć poza granicę, ku innym prowincjom. Miałam trochę takiej nadziei, chociaż to jasne, że twórcy nie mieli żadnego powodu, by pozwolić spojrzeć nawet na Cyrodiil. W zwykłej wersji gry da się ujrzeć zarysy terenu Cyrodiil i bardzo daleko Wieżę z Białego Złota, o ile mnie pamięć nie myli.

Do kontrolowania postaci używałam po prostu pada do PS4. Łatwo się kontroluje postać za pomocą pada, słyszałam że PS move czasami zachowuje się dziwnie i niezdarnie, choć daje wiele frajdy z używania łuku i innych broni (wykonuje się ruchy rękami, jakby naciągało się łuk, co jest z pewnością fajniejsze od klikania). Polecam skorzystać z pada do konsoli, jeżeli chcecie się poruszać płynnie i naturalnie. PS move nie mają takiej opcji, w przypadku posługiwania się nimi "skacze się" do miejsca wskazanego przez gracza. Takie skakanie jest podobno o wiele łagodniejsze dla błędnika, niż bieganie przy użyciu pada. Ja musiałam się jeszcze przyzwyczaić do pada, bo zwykle gram na PC.

Przyzwyczajanie się do pada doprowadziło do bliższego spotkania z wadą samego VR. Jeżeli ruch postaci nie jest płynny, przyspiesza to pojawienie się "skutków ubocznych" okularów VR. Zawroty głowy i nudności, trochę jak w chorobie lokomocyjnej. Radzę się stopniowo i cierpliwie przyzwyczajać do tego typu rozgrywki. Nie chcecie zamordować swojego błędnika, prawda? Pomaga włączenie mapy. Serio. Jeżeli biegacie, macie te negatywne skutki, a koniecznie nie chcecie przerywać gry, włączcie sobie mapę i popatrzcie na nią spokojnie i bez ruszania się przez jakiś czas. Ale i tak najlepiej po prostu zdjąć okulary na chwilkę i coś zjeść, jedzenie i powrót do rzeczywistości pomagają bardziej.

Zatem podsumuję wybór pad vs PS move: pad daje Wam lepsze i naturalniejsze poruszanie się w grze, ale PS move daje więcej frajdy z kontrolowania rąk postaci i jest lepsze, jeżeli Wasz błędnik nienawidzi VR.

Używanie magii jest ciekawe. Efekty płomieni, błyskawic czy lodu i patrzenie jak działają jest lepsze, niż w normalnej grze. Zwykła broń po staremu, w VR szczerze mówiąc trochę mi przesłaniała widok, ale nie przeszkadzała. Inną zaletą Skyrim VR są o wiele krótsze ekrany ładowania, niż na PC. Poruszę też temat menu, używa się go całkiem przyjemnie, ale jeżeli uruchomicie menu w miejscu gdzie jest jakiś przedmiot, może on przenikać przez to menu - pojawia się ono jako pionowa tekstura w grze.

Jest jedna rzecz, której nie sprawdziłam do tej pory, a bardzo chcę. Jestem ciekawa, jak wygląda sprawa wystrzelenia w niebo przez giganta. Ciekawe, czy wygląda to tak, jak myślę (dokładnie jak w normalnej grze) i jak to zniosę.

Ogólnie oceniam grę bardzo dobrze, mimo pewnych wad, które dostrzegam. Polecam, jeżeli zastanawiacie się, czy warto kupić. Mam nadzieję, że ta recenzja pozwoliła Wam dowiedzieć się czegoś o nowej formie The Elder Scrolls V: Skyrim.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.